Zdjęcie: Fundacja im. St. Batorego.Zdjęcie: Fundacja im. St. Batorego

Szkoła po polsku

Ostatnia aktualizacja: 07.05.2015 // Podjęcie nauki w nowej szkole potrafi być trudne – szczególnie jeśli nie zna się języka. „”Mini rozmówki po polsku” to projekt wsparty z funduszy norweskich, wychodzący naprzeciw potrzebom uczniów-obcokrajowców w nowej sytuacji życiowej.

Artykuł dzieki uprzejmości Fundacji im. St.Batorego, Program Obywatele dla Demokracji

– Na początku nie umiałam nawet trafić do toalety, bo nie wiedziałam, że okrąg na drzwiach oznacza toaletę dla dziewcząt, a trójkąt dla chłopców. Nie wiedziałam, w której sali mam lekcje, ani że na WF muszę nosić ubranie i buty na zmianę.

YiQi (czyt. Issi) chodzi do II klasy gimnazjum. 5 lat temu przyjechała z rodzicami z Chin do Polski i rozpoczęła naukę w szkole podstawowej w Mrokowie. Nie rozumiała ani słowa po polsku. Dziś płynnie opowiada o swoich pierwszych tygodniach w nowej rzeczywistości i o tym, jak przetrwać w świecie, w którym wszystko jest inaczej.

Szkoła w Mrokowie

Szkoła w Mrokowie jest wyjątkowa. Uczęszcza do niej 10% uczniów i uczennic pochodzenia chińskiego i wietnamskiego. Wszystko przez sąsiedztwo Wólki Kossowskiej, w której znajduje się jedno z największych centrów handlu hurtowego, w którym pracują Chińczycy i Wietnamczycy. Mimo że od kilku lat na terenie gminy są realizowane projekty na rzecz integracji i wsparcia adaptacji uczniów i uczennic cudzoziemskich, wielu młodych Chińczyków i Wietnamczyków po roku, dwóch latach pobytu dalej nie mówi po polsku. I tu pojawia się problem.

Dzieci cudzoziemskie od samego początku uczą się po polsku. Uczą się biologii, historii, geografii. Wszystko w języku, którego często kompletnie nie rozumieją. Efekt? Ostatnio rozmawiałam z rodzicem jednego ucznia, który po raz trzeci będzie powtarzał rok. To znaczy, że odkąd przyjechał do Polski, cały czas jest w III klasie gimnazjum – opowiada Michalina Jarmuż z Fundacji Świat na Wyciągnięcie Ręki, która od października 2014 roku realizuje w Mrokowie projekt Mini-Rozmówki po polsku.

Jednak nieznajomość języka to nie jedyny problem, z jakim zderzają sie cudzoziemscy uczniowie trafiający do polskiej szkoły.

Kiedyś pomagałam jednemu Chińczykowi w odrabianiu zadania z matematyki. Zadanie dotyczyło stworzenia wzoru matematycznego i odnosiło się do kalendarza. Niby nic takiego, ale w Polsce i w Chinach obowiązują różne kalendarze, więc na początek trzeba było mu wytłumaczyć, jak wygląda kalendarz w Polsce, ile ma dni i w jaki sposób można je rozplanować. Kontekst kulturowy jest zauważalny w każdym przedmiocie, a nawet matematyka, fizyka czy chemia mają zadania opisowa i oba te czynniki w połączeniu tworzą barierę nie do pokonania – tłumaczy Jarmuż.

Cudzoziemiec w polskiej szkole

Według polskiego prawa dziecko cudzoziemskie przebywające na terenie Rzeczpospolitej ma nie tyle prawo, co obowiązek uczęszczania do szkoły. Dzieci cudzoziemskie mają też prawo do dodatkowych lekcji języka polskiego w wymiarze 5 godzin tygodniowo. Wydaje się, że te 5 godzin nauki języka w tygodniu to wystarczające wsparcie i przez ten czas młody cudzoziemiec powinien nauczyć się polskiego. Kłopot w tym, że odbywają się one po zakończeniu godzin przedmiotowych.

– Po całym dniu słuchania lekcji z różnych przedmiotów w języku, którego nie rozumieją, te dzieciaki mają objawy psychosomatyczne, bolą ich głowy, brzuchy. Może brzmi to bardzo lakonicznie, ale szkolna pielęgniarka potwierdza, że mają wszystkie objawy lęku i szoku kulturowego. A przyswajanie wiedzy w takim stanie jest bardzo trudne – wyjaśnia Jarmuż.

Do tego dochodzi zwyczajne zmęczenie materiału i frustracja, bo koledzy i koleżanki juz dawno poszli do domu albo na boisko.

Rozwiązania

W innych krajach Europy, gdzie procent migrantów w społeczeństwie jest dużo wyższy niż w Polsce, już dawno funkcjonują rozwiązania, które pomagają młodym cudzoziemcom zaadaptować się w szkolnej rzeczywistości. W Norwegii, gdzie imigranci stanowią ponad 15 procent społeczeństwa, uczniowie, którzy mówią innym językiem niż norweski, mają prawo do dodatkowej nauki języka, która trwa do momentu aż uczeń będzie w stanie uczestniczyć bez problemu w normalnych lekcjach.

Uczniowie mają też prawo do nauki w języku ojczystym lub do nauki w dwóch językach. Taka sytuacja dotyczy dzieci, które dopiero przybyły do Norwegii i dzieci, które ze względu na pochodzenie z mniejszości mają ograniczoną znajomość języka norweskiego. W szkole średniej uczniowie mogą też wybrać swój język ojczysty jako dodatkowy język obcy – mówi Dag Fjæstad z National Centre for Multicultural Education, który na zaproszenie Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży brał udział w spotkaniu organizacji realizujących projekty młodzieżowe i antydyskryminacyjne w programie Obywatele dla Demokracji.

Dobrym krokiem w stronę skandynawskich rozwiązań byłoby wprowadzenie w Polsce okresu przejściowego, podczas którego uczniowie mogliby uczyć się języka, by za jakiś czas podjąć dalszą edukację.

– Ja sama chodziłam do szkoły polskiej z wykładowym językiem francuskim, gdzie przez pierwszy rok uczyliśmy się właściwie tyko języka francuskiego i było to 20 godzin w tygodniu. Po tym roku naprawdę byliśmy w stanie zacząć uczyć się wszystkich przedmiotów w tym języku – wspomina Aleksandra Ośko, prezes Fundacji Świat na Wyciągnięcie Ręki.

Jednak szkół takich jak ta w Mrokowie wciąż jest stosunkowo niewiele. Procent uczniów cudzoziemskich w całym kraju wynosi 1%. Więc jest to temat bagatelizowany, przez niektórych w ogóle niezauważany. Gminy i szkoły, których ten problem dotyczy, próbują łatać dziury w systemie współpracując z organizacjami pozarządowymi

Mini rozmówki po polsku

Efektem takiej współpracy jest projekt Mini Rozmówki po polsku realizowany w szkole w Mrokowie przez Stowarzyszenie Edukacji i Postępu STEP w partnerstwie z Fundacją Świat na Wyciągnięcie Ręki i Projektem: Polska.

Gdy młody cudzoziemiec trafia do polskiej szkoły, każda pomoc i wsparcie są ważne.

Pierwsze tygodnie były bardzo trudne. Na szczęście dość szybko znalazłam przyjaciółkę – Polkę. Na początku porozumiewałyśmy się rysunkami. Ja rysowałam, a ona mówiła mi po Polsku co to jest. Na samym początku na pewno pomocne byłyby jakieś rozmówki z podstawowymi zwrotami. Taki słownik na przetrwanie – podpowiada YiQi .

Podczas feryjnych warsztatów zorganizowanych w szkole w Mrokowie, młodzi Polacy, Wietnamczycy i Chińczycy po okiem fotografki Marty Kotlarskiej uczyli się fotografii metodą otworkową. Wykonane zdjęcia wykorzystali do stworzenia gry, która w formie zabawy ma przybliżyć uczniom podstawy języka polskiego.

– Wybraliśmy ponad 20 najważniejszych zdań, które mają pomóc na początku nowym uczniom. Zdajemy sobie sprawę, że to narzędzie nie rozwiąże wszystkich problemów. Natomiast na pewno ma szansę być pierwszą pozytywną rzeczą, która zachęcić młodych cudzoziemców do nauki języka polskiego – mówi Aleksandra Ośko.

Gra zostanie wydana w 5 wersjach językowych: polskiej, chińskiej, wietnamskiej, angielskiej i norweskiej. Jednak poza stworzeniem narzędzia, Mrokowskie warsztaty przyniosły jeszcze inną, nie mniej wymierna korzyść.

Polskie dzieciaki miały w końcu możliwość zobaczyć, że ich koledzy i koleżanki z Chin czy Wietnamu też są zdolni, pięknie malują, mają zdolności matematyczne, potrafią wymyślać rozbudowane historie. W kontekście lekcyjnym nie mieli szansy tego pokazać tego. A do tego zdarzało się, że podczas pracy w grupach to polscy uczniowie byli w mniejszości. Przybiegali wtedy z krzykiem: jestem z samymi chińczykami w grupie, nic nie rozumiem, co ja mam zrobić?! Takie doświadczenie wejścia na chwilę w buty swoich cudzoziemskich kolegów zrobiło na nich ogromne wrażenie – śmieje się Aleksandra Ośko.

Co dalej?

Polska staje się atrakcyjnym krajem dla cudzoziemców. Liczba uczniów cudzoziemskich w szkołach wzrasta i za kilka lat ten problem zacznie dotyczyć nie tylko szkół w miejscowościach przygranicznych, czy tych położonych w sąsiedztwie ośrodków dla uchodźców czy centrów handlu. Takie inicjatywy jak Mini rozmówki po polsku mogą się wtedy okazać dobrą praktyką, do której warto będzie sięgnąć.

O projekcie:

Projekt Mini-rozmówki po polsku jest próbą wypełniania luki w systemie edukacji w Polsce, w postaci stworzenia pomocy edukacyjnej komunikacyjnej dla uczniów nie mówiących po polsku.W wyniku realizacji projektu,w czasie warsztatów twórczych prowadzonych metodą projektową 20 uczniów stworzy narzędzie komunikacyjne – obrazkową grę mini-rozmówki.


Bookmark and Share